03 wrzesnia 2010 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Izabela, Szymon, Joachim   Startuj z nami 
 
Słowo - strona główna
Szukaj:   +zaawansowane  
 
 
 
 Słowo > Magazyn "Słowa"

Pielęgniarka pisze o emigracji Polek do Włoch

Szare madonny

Maria Guzik

Maria Guzik

Fot. K. Oksiutycz

Jest matką, babcią, pisarką. Opowiada o tym, co widziała we Włoszech, roztacza obraz współczesnej emigracji. Maria Guzik z Radomia pisze o kobietach, które opuściły kraj, by zapewnić byt swoim rodzinom. O "Szarych Madonnach".

Pani Maria z zawodu jest pielęgniarką. Kiedy w wyniku zwolnień grupowych straciła pracę, poczuła, że w jej życiu czegoś brakuje. Dzieci podorastały i wyprowadziły się z domu, a hobby - działka przestało wystarczać. Dlatego wzięła udział w międzynarodowym konkursie literackim "Miłość niejedno ma imię". Jej opowiadanie "Kasia" zdobyło wyróżnienie. To zmotywowało panią Marię do dalszej pracy.

- Do tej pory moje teksty trafiały do szuflady. To wspomnienia z dzieciństwa spędzonego na Podkarpaciu i przemyślenia matki trójki dzieci. Uzbierało się też sporo listów do przyjaciółki z Katowic, które są moją polemiką z codziennością - opowiada Maria Guzik. - Być może kiedyś je wydam. Na razie jednak wygładzam "Szare Madonny" - uśmiecha się.

Książka jest zbiorem opowiadań. Pomysł zrodził się we Włoszech, gdzie pani Maria odwiedzała siostry, które wyjechały "za chlebem". I być może i ten tom pozostałby w rękopisie, gdyby nie Konkurs Literacki Uniwersytetu Gdańskiego na prozę. Jury spośród 808 zestawów prozatorskich z całego świata - m.in. z Izraela, Chin, Malezji, Indii, Australii, wybrało kilka opowiadań. Wśród nich znalazły się "Szare Madonny", a autorka otrzymała wyróżnienie - jej praca będzie wydrukowana w antologii Proza życia nr 4.

- Werdykt był dla mnie zaskoczeniem. Postanowiłam spisać moje refleksje na temat losu polskich kobiet we Włoszech, bo czuję, że jestem im to winna. W kraju mówi się o tym, że zostawiły rodziny, a rzadko wspomina się o odwadze i nieludzkiej sile w dążeniu do celu, jakim jest poprawa bytu najbliższych. Straciły pozycję społeczną, ale ich prawdziwa wartość leży w poświęceniu i ludzie powinni o tym wiedzieć - mówi. - Każda z nas znajdzie w doświadczeniach tych kobiet cząstkę swojego życia. Ja także, pomimo, że starałam się patrzeć na ich smutki i radości okiem obiektywnego obserwatora.

Pierwotnie książka miała nosić tytuł "Babskie trzy po trzy", ale kiedy pani Maria zaczęła zagłębiać się w serca bohaterek okazało się, że to coś więcej niż plotki przy kawie.

- Spotykałyśmy się w parku przy okrągłym stole - wspomina pani Maria. - To było jedyne miejsce w miasteczku, gdzie mogłyśmy porozmawiać po polsku. Byłyśmy zżyte ze sobą jak rodzina, a jednocześnie każda z nas nosiła swoją historię, swoje szczęście lub tragedię. Po włosku ma-donna znaczy "ale baba". Moje madonny są szare, bo taka jest ich codzienność. Mają marzenia, chcą zobaczyć Alpy za dnia, jak turysta a nie jak pracujący emigrant - opowiada.

Wśród bohaterek są pielęgniarki, nauczycielki, dziewczyny po maturze i po zawodówce. Dobre i złe. Ale pani Maria ich nie ocenia, chce dać świadectwo najnowszego wątku emigracji.

- Podróże do Włoch nauczyły mnie innego podejścia do codzienności. Południowcy płyną z nurtem życia, są spokojni, radośni. Chciałabym, żebyśmy przejęli trochę włoskiego słońca i wyciszenia - wyjaśnia.

Zbiór ukaże się nakładem Krośnieńskiej Oficyny Wydawniczej pod koniec listopada.

Izabela Gajewska

[wersja do druku]

Nr wydania: 16923, data dodania: 27-10-2005 , mutacja: B , wyświetlenia: 2403

< wróć

linia

Komentarze:

Marek, 10-01-2006, 16:33

Informacja dla zainteresowanych: książka jest dostępna w Internetowej Księgarni Wydawnictwa "e media": http://ksiegarnia.wem.pl

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"