26 lipca 2017 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Anna, Grażyna, Mirosława   Startuj z nami 
 
Słowo - strona główna
Szukaj:   +zaawansowane  
 
 
 
 Słowo > Słowo o sporcie

Orange Ekstraklasa: Groclin Grodzisk Wielkopolski – Kolporter korona 0:3 (0:1)

Powtórka z jesieni

W kończącym sezon meczu Orange Ekstraklasy piłkarze Kolportera Korony pokonali w Grodzisku Wielkopolski Groclin 3:0 (1:0).

Bramki: Marcin Robak 27, Krzysztof Gajtkowski 46, Mariusz Zganiacz 70 (karny).

Groclin: Przyrowski - Piechniak, Sablik, Pawlak, Lasocki - Zając (61 Zahorski), Kozioł, Gęsior, Lato (56 Radzewicz) - Ślusarski (56 Kaźmierowski), Sikora.

Kolporter Korona: Mielcarz - Golański (72 Bonin), Drzymont, Rutka, Szymoniak - Sasin, Zganiacz, Hermes, Kaczmarek - Gajtkowski, Robak (83 Kiełb).

Sędziował: Robert Werder (Warszawa). Widzów 900. Żółte kartki: Radim Sablik, Jarosław Lato, Bartosz Ślusarski - Krzysztof Gajtkowski, Paweł Sasin.

Stawką tego spotkania dla kieleckiego zespołu był awans na czwarte miejsce w tabeli premiowane grą w Pucharze Intertoto. Taka szansę otwierało tylko zwycięstwo podopiecznych trenera Ryszarda Wieczorka w Grodzisku. Żółto-czerwoni osiągnęli cel pokonując Groclin w identycznym stosunku jak to miało miejsce jesienią na stadionie przy ul. Szczepaniaka, jednak na przeszkodzie spełniania pucharowych marzeń stanęła im Amika, która choć przegrywała 0:1 zainkasowała komplet punktów w Bełchatowie.

Wynik sobotniego spotkania nie oddaje w pełni jego przebiegu. Szczególnie przed przerwą znacznie więcej dogodnych sytuacji podbramkowych wypracowali sobie gospodarze, jednak skutecznością ustępowali oni wyraźnie kielczanom,

Już w 3 minucie po dośrodkowaniu Marcina Zając i zagraniu Adriana Sikory w dogodnej sytuacji znalazł się Dariusz Gęsior, który jednak na szczęście nie sięgnął piłki. Wkrótce potem, tym razem po asyście Jarosława Lato bliski zdobycia gola był Piotr Piechniak, lecz minimalnie przestrzelił.

Kielczanie odpowiedzieli w 19 minucie „główką” Marcina Drzymonta, po rzucie rożnym, kiedy to szczęście tym razem dopisało Sebastianowi Przyrowskiemu, gdyż futbolówka prawie otarła się o słupek bramki Groclinu.

Najlepszą okazję dl zdobycia bramki dla podopiecznych Wernera Liczki miał jednak w 21 minucie Adrian Sikora. Napastnik Groclinu przegrał, bowiem bezpośredni pojedynek z Maciejem Mielcarzem, który interweniując nogami zażegnał niebezpieczeństwo.

Sytuacja ta bardzo szybko zemściła się na drużynie gospodarzy. Już w 27 minucie spotkania po jednej z nielicznych w tej części spotkania akcji Kolportera Korony Paweł Sasin dośrodkował z okolic narożnika pola karnego, a Marcin Robak nie bez winy stoperów „główką” zaskoczył Przyrowskiego, który także nie ustrzegł się błędu w tej sytuacji.

Miejscowi rzucili się do odrabiania strat, uzyskując optyczną przewagę. W 30 minucie po rzucie wolnym egzekwowanym przez Jarosława Lato gracze Groclinu domagali się „jedenastki”, gdy piłka w zamieszaniu pod kielecka bramką trafiła w rękę Marcina Robaka. Arbiter potraktował jednak to zagranie jako przypadkowe i karnego nie było. W chwilę potem Maciej Mielcarz mógł wykazać się refleksem wybijając na rzut rożny piłkę po strzale z 17 metrów bardzo aktywnego Piotra Piechniaka.

Wreszcie w 40 minucie doszło do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji, kiedy to po prostopadłym zagraniu Dariusza Gęsiora Bartosz Ślusarski znalazł się w sytuacji sam na sam z kieleckim bramkarzem. Maciej Mielcarz ofiarnie powstrzymał napastnika Groclinu. Miejscowi domagali się rzutu karnego, ale skończyło się na… żółtym kartoniku za symulowanie dla Ślusarskiego.

Prowadzenie kielczan po pierwszych 45 minutach było, więc z pewnością szczęśliwe. Druga odsłona pokazała jednak, że kolporterowi Koronie słusznie należało się zwycięstwo w tym meczu. Już w 46 minucie gry Paweł Sasin podał do Krzysztofa Gajtkowskiego, a ten precyzyjnym strzałem tuż zza linii pola karnego po raz drugi zaskoczył Sebastiana Przyrowskiego. Popularny „Gajtek” miał ogromny udzial także przy trzecim golu dla kolportera korony. W 69 minucie spotkania został on podcięty w polu karnym przez próbującego go powstrzymać bramkarza Groclinu i arbiter tym razem nie miał najmniejszych wątpliwości. Zaraz potem strzałem z 11 metrów zasłużone zwycięstwo Kolportera korony przypieczętował Mariusz Zganiacz.

Zwycięstwo kielczan mogło być nawet jeszcze wyższe, bowiem dogodne sytuacje do strzelenia kolejnych bramek mieli ponownie Krzysztof Gajtkowski, Brazylijczyk Hermes oraz Mariusz Zganiacz. Najlepszej nie wykorzystał w 65 minucie popularny „Gajtek”, który w szkolny wręcz sposób ograł Pawlaka, wbiegł z piłką w pole karne i mając przed sobą tylko Sebastiana Przyrowskiego trafił w… poprzeczkę.

Warto odnotować jeszcze fakt, iż król strzelców Orange Ekstraklasy Grzegorz Piechna tym razem oglądał mecz z ławki rezerwowych, a w końcówce spotkania debiutu w ekstraklasie doczekali się młody Jacek Kiełb.

(wid)



[wersja do druku]

Nr wydania: 17084, data dodania: 15-05-2006 , mutacja: AC , wyświetlenia: 8307

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"