26 lipca 2017 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Anna, Grażyna, Mirosława   Startuj z nami 
 
Słowo - strona główna
Szukaj:   +zaawansowane  
 
 
 
 Słowo > Telesłowo

Cenię rodzinne szczęście

Serial „Zakręcone”, emitowany na antenie Polsatu, ma coraz więcej wielbicieli. Coraz bardziej popularne są też jego cztery zakręcone bohaterki - Magda Margulewicz, Małgosia Socha, Weronika Książkiewicz oraz Kasia Glinka. Tym razem rozmawiamy z urodziwą blondynką, która wciela się w nauczycielkę Basię, czyli z Magdą Margulewicz. Aktorka opowiada nam o szczęściu rodzinnym, bywaniu, promocji i serialu.

Jak wygląda wymarzony wieczór Magdy Margulewicz?

- Oczywiście spędzony z moim ukochanym mężem Szymonem. Najpierw film w kinie, z dużym popcornem, którego potem i tak nie jestem w stanie zjeść, ale dla bezpieczeństwa musi być wielka porcja. Film musi być dobry, inaczej jestem strasznie zła. Po filmie jakaś smaczna kolacja z dobrym winem w przytulnej restauracji.

Czyli najmilsze chwile spędzasz u boku Szymona. Jakie jest wasze małżeństwo?

- Chyba zupełnie zwyczajne... Czytałam ostatnio, że mężatki z poukładanym życiem osobistym są bardzo niemodne (śmiech). Słyszałaś o tym?

Zgadza się, modniej jest być singielką...

- Chciałabym, aby modnym stało się mówienie o tym, co jest normalne - szczęśliwe pary, małżonkowie, którzy są z sobą długie lata. Myślę, że singielki często siedzą w domu i wyją w poduchę... i tak naprawdę wcale nie cieszy ich fakt, że są na topie. Bardzo cenię stałe związki, przyjaźnie, rodzinę. Nie ma niczego ważniejszego. Należy o tym mówić. W dzisiejszym świecie brakuje autorytetów. Prawdziwe wartości spychane są w kąt. To ważne, aby w trudnych chwilach mieć do kogo zadzwonić, choćby w środku nocy...

Masz siostrę. Jesteście do siebie podobne?

- Kinga jest ognistą brunetką i wygląda jak brazylijska modelka. Jest pięć lat ode mnie młodsza i studiuje prawo. Mocno stąpa po ziemi. Jest poukładana i odpowiedzialna. Takie mam o niej zdanie. No i zawsze mogę na niej polegać.

Ty artystyczna dusza, ona realistka. Jak się dogadujecie?

- Bardzo się kochamy. Nie jest też tak, że istnieje między nami taki wyraźny podział: dusza artystyczna - realistka. Nie. Obydwie potrafimy bujać w obłokach i sprawnie oceniać sytuację, gdy zachodzi taka potrzeba.

Mówiłaś o wartościach. Jaki masz stosunek do kariery, popularności, tego wszystkiego, co wiąże się z wybranym przez ciebie zawodem?

- Kiedy zdawałam do szkoły teatralnej, myślałam sobie, że zawód aktora jest piękny, ponieważ mogę spróbować każdego zawodu na świecie. Mogę być pielęgniarką, dziennikarką, damą czy kopciuszkiem... Zawód aktora jest piękny właśnie wtedy, kiedy można sobie poszaleć, puścić wodze wyobraźni. Kariera i popularność to dodatek do tego wszystkiego. Czasami cena, którą płaci się za realizację tych marzeń.

W tym zawodzie niezbędne jest bywanie, promowanie siebie. Jaki masz do tego stosunek i czy potrafisz się promować?

- Słowo promocja kojarzy mi się raczej z chipsami albo proszkiem do prania. Dlatego nie znoszę traktowania siebie jak paczki chusteczek do nosa. Myślenie o sobie jak o produkcie, który koniecznie trzeba komuś sprzedać jest chore! Jesteśmy warci dokładnie tyle, na ile siebie oceniamy. W życiu staram się robić to, co podpowiada mi intuicja. Wiem, że istnieją granice po przekroczeniu których czułabym się jak śmieć. A bywanie na bankietach? Uważam, że fajnie jest czasem gdzieś wyjść wieczorem, spotkać się z ludźmi, pogadać. Jeśli w dodatku spotka się grupa znajomych, to wieczór może być naprawdę udany. Gorzej, jeśli okazuje się, że na bankiecie nikogo nie znam, wtedy szybciutko zmieniam miejsce.

W serialu „Zakręcone” grasz zakompleksioną, źle ubraną nauczycielkę. Podoba ci się ta rola?

- Tak. Basia nosi okulary, za którymi zawsze się chowa, ubiera się w skromne ciuszki, nosi mało efektowne fryzurki. Taka trochę brzydula, ale nie do końca. Bo to, że ma kompleksy, nie oznacza, że jest beznadziejna... Zresztą cały czas nad sobą pracuje, a przyjaciółki jej w tym pomagają. Basia jest strasznie zakręconą osobą. Zresztą jak cały serial.

Twoja mama jest polonistką. Pytałaś ją o radę jak wiarygodnie zagrać nauczycielkę?

- Pochodzę z rodziny nauczycielskiej, nie tylko mama jest nauczycielką, tata również jest nauczycielem, tak jak większość ich znajomych i przyjaciół. Dorastałam wśród tych ludzi, więc znam to środowisko znakomicie. Być może dzięki temu było mi łatwiej. Jedno jest pewne - problemy biednej „budżetówki” są mi znane.

Rozmawiała Edyta Karczewska-Madej



[wersja do druku]

Nr wydania: 16911, data dodania: 14-10-2005 , wyświetlenia: 11513

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"