27 luty 2017 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Anastazja, Wiktor, Gabriel   Startuj z nami 
 
Słowo - strona główna
Szukaj:   +zaawansowane  
 
 
 
 Słowo > Telesłowo

Szukam miłości

Monika Obara. <br>Fot. Andrzej Wyderski

Monika Obara.
Fot. Andrzej Wyderski

Monika Obara dzięki roli kelnerki Eli w serialu „M jak miłość” szybko zyskała popularność. Niestety, popularność nie zawsze idzie z sympatią. Rola młodej dziewczyny, która ma romans z żonatym mężczyzną, nie wszystkim się spodobała. Aktorka twierdzi jednak, że nie jest podobna do swojej bohaterki.

Słyszałem, że niedawno została pani wybrana na najbardziej elektryzującą dziewczynę...

- Dokładnie była to nagroda za najbardziej elektryzującą rolę żeńską i dostałam ją w ubiegłym roku na festiwalu szkół teatralnych. Muszę powiedzieć, że mam w sobie dużo energii do życia, pracy i jestem osobą bardzo energetyczną. A rola, którą wtedy grałam była wyjątkowa. Występowałam, wtedy w spektaklu dyplomowym „Tajemna ekstaza” Davida Hare.

Ela, którą pani teraz gra w „M jak miłość”, też ostatnio stała się bardzo elektryzująca! Ładnie to tak podrywać żonatego mężczyznę?

- Nieładnie, ale tego wymaga ode mnie scenariusz, a ja nie mam na to żadnego wpływu (śmiech). Muszę powiedzieć, że osobiście nigdy nie miałam okazji poznać takiej prawdziwej Elki, choć nieraz słyszałam podobne historie z ust innych.

Pochwala pani jej zachowanie?

- Zdecydowanie nie! Trzeba stawiać sobie jakieś cele, mieć marzenia, a potem je realizować, ale nie wolno iść po trupach! To nie jest zgodne z moimi zasadami i nigdy tak się nie zachowywałam. Do celu zawsze dochodziłam ciężką pracą i uczciwością, a nie poprzez intrygi, jak moja filmowa bohaterka.

Jak widzowie reagują na pani rolę?

- Początki były bardzo ciężkie, bo Stefan jest jednym z ulubionych bohaterów serialu i widzowie uważają go prawie za członka własnej rodziny. Kiedy pojawiła się młoda dziewczyna, która chciała zdobyć jego uczucia ze względów materialnych, to nic dziwnego, że nikt jej nie polubił. W ubiegłym roku w Bydgoszczy natarła na mnie z laską w ręku staruszka, bo nie podobało jej się zachowanie Elki. Ale teraz moja bohaterka wzbudza coraz większą sympatię i ludzie odbierają mnie coraz cieplej.

Stara się pani jakoś wytłumaczyć zachowanie Elki?

- Oczywiście, że próbuję swoją bohaterkę jakoś usprawiedliwić. Tak naprawdę jest to bardzo zagubiona dziewczyna, która szuka miłości i nie może jej znaleźć. Na początku jej uczucie było tylko intrygą, ale teraz jest prawdziwe. Jej postępowanie jest zdeterminowane chęcią bycia z kimś i obawą przed samotnością.

Co dalej wydarzy się w życiu Elki. Jak potoczy się jej znajomość ze Stefanem?

- Wszystko idzie w dobrym kierunku i Stefan patrzy na nią coraz przychylniejszym okiem (śmiech). Ale jak to się skończy tego sama nie wiem. Trzeba oglądać telewizję.

Czy prywatnie mogłaby pani zakochać się w Steffenie Mollerze?

- Steffen jest bardzo otwartą i sympatyczną osobą. Podoba mi się jego pracowitość, oczytanie i inteligencja. Na pewno we wszystkich wzbudza sympatię. A czy mogłabym się w nim zakochać? To bardzo trudne pytanie i wolałabym nie odpowiadać na nie (śmiech).

Odejdźmy już od spraw zawodowych. Słyszałem, że uwielbia pani szybką jazdę motocyklem?

- To prawda i już nie mogę doczekać się wiosny. Choć nie mam jeszcze prawa jazdy na motocykl, uwielbiam szaleńczą jazdę jako pasażer.

Kiedy sama zacznie pani jeździć?

- Najpierw muszę zrobić prawo jazdy kategorii „A”. Do tej pory nie miałam na to czasu i mam tylko prawo jazdy na samochód. Chcę kupić sobie motocykl, choć wiem jak niebezpieczne jest to hobby. Mam jednak nadzieję, że jeśli coś się robi z głową i jeździ rozsądnie, to nic złego się nie stanie. Póki co tylko raz siadłam za kierownicą i źle to się skończyło, bo wjechałem w drzewo. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Urodziła się pani w Lublinie, studiowała w Łodzi, a teraz mieszka i pracuje w Warszawie. Skąd te ciągłe zmiany i co panią tak gna po Polsce?

- To życie tak zdecydowało. Mieszkałam w Lublinie, a aktorstwo chciałam studiować w łódzkiej filmówce, więc tam się przeniosłam. Potem okazało się, że w Warszawie mam pracę i dlatego przeprowadziłam się do stolicy. Ale moje serce zawsze będzie w Lublinie - tam się urodziłam, wychowałam, tam mieszkają moi rodzice i tam czuję się najlepiej. Jeśli chodzi o Warszawę to cały czas próbuję poznać i polubić to miasto. Bywa z tym różnie, ale nie mam wyboru, bo tutaj mam pracę.

Rozmawiał Mirosław Mikulski



[wersja do druku]

Nr wydania: 16978, data dodania: 06-01-2006 , mutacja: ABC , wyświetlenia: 12637

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"