27 luty 2017 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Anastazja, Wiktor, Gabriel   Startuj z nami 
 
Słowo - strona główna
Szukaj:   +zaawansowane  
 
 
 
 Słowo > Telesłowo

Co na siebie włożyć

Fot. Andrzej Wyderski

Fot. Andrzej Wyderski

Dla mężczyzn jest symbolem seksu, dla kobiet często powodem do zawiści. Aldona Orman, przez niektórych zwana polską Alexis, uwielbia piękne i seksowne stroje, ale nie podąża ślepo za modą. Z aktorką, znaną między innymi z seriali „Plebania” i „Klan”, rozmawiamy o karnawale, sukniach i jej ulubionej projektantce.

Mamy karnawał, a wraz z nim wielkie bale i uroczyste imprezy. Ty od dawna słyniesz jako właścicielka wielu pięknych karnawałowych kreacji. Zdradź, ile ich masz w swojej szafie?

- Jak każda kobieta mogłabym powiedzieć, że nigdy za wiele. Mówiąc poważnie mam w swojej szafie kilka ulubionych kreacji karnawałowych, ale nie gromadzę takich sukien przez lata. Wolę raczej sprawić przyjemność innym i oddaję je komuś z rodziny lub znajomym albo na aukcje charytatywne. Ostatnio na cel charytatywny przekazałam gorset od sukni, w której byłam na wręczeniu nagród „TeleKamery”.

Gdy wychodzisz na jakąś dużą imprezę czy bal, to sama wcześniej planujesz swoją kreację czy też masz swojego stylistę, który doradza ci i szyje?

- Kiedyś różnie to wyglądało, ale od kilku miesięcy współpracuję ze znaną projektantką i stylistką, Renatą Potrzebą. Kreacje tworzone przez Renatę są zmysłowe i bardzo kobiece. Ma ona niezwykły dar - potrafi spojrzeć na kobietę, wyczuć ją i zaprojektować coś pod konkretną osobę. Bardzo rzadko zdarza się takie połączenie intuicji, przenikliwości i talentu. Od początku współpracy obie znalazłyśmy doskonałą nić porozumienia, rozumiejąc się niemal bez słów.

Teraz nosisz wyłącznie suknie tej projektantki?

- Tak, na specjalne okazje zakładam kreacje jej autorstwa. Renata jest niesamowita w tym, co potrafi. Robi mi cudowne niespodzianki. Na specjalne okazje przysyła wspaniałe kreacje. Uprzedza mnie tylko telefonicznie, że otrzymam paczkę z sukienką w ustalonym wcześniej kolorze i długości.

Jak te niespodzianki się sprawdzają? Zaparło ci dech w piersiach na widok jakiejś sukienki?

- Kiedy otrzymuję taką sukienkę-niespodziankę, nie pozostaje mi nic innego jak ją założyć. To zawsze „strzał w dziesiątkę”. Kilka razy na ich widok rzeczywiście zaparło mi dech. Największe wrażenie zrobiła na mnie ostatnio czerwona sukienka, którą Renata wyczarowała mi w ciągu dwóch dni. Była piękna w swojej prostocie, a założyłam ją na rozpoczęcie ubiegłorocznego festiwalu filmowego w Gdyni.

Co takiego mają w sobie stroje tej projektantki, że tak ją „pokochałaś”?

- Od pierwszego razu kiedy zobaczyłam kreacje autorstwa Renaty wiedziałam, że doskonale byśmy się rozumiały. Wszystko to, co tworzy jest bardzo kobiece. Najważniejsze jest, że projektując je zwraca uwagę na osobowość klientki. W swoich pracach Renata przykłada dużą wagę do szczegółów i detali. Jej kreacje są dopracowane w „każdym calu”.

Obecnie w modzie bardzo cenione są dodatki - korale, paski, bransoletki. Jaki masz do nich stosunek?

- Jeśli mam mocno zdobioną sukienkę, dobieram delikatne dodatki. Jeśli natomiast kreacja jest skromna, pozwalam sobie na więcej „błyskotek”, ale też nie przesadzam.

A jaki jest twój stosunek do mody w ogóle? Śledzisz pokazy i katalogi mody?

- Obserwują modę, ale nie zawsze korzystam z jej nowinek. Lubię podkreślać figurę, a z panujących trendów biorę elementy, które do mnie pasują. Zupełnie inaczej jest z filmem - jest mi obojętne co nakładam na siebie, ważne, aby było wiarygodne dla roli.

Edyta Karczewska-Madej



[wersja do druku]

Nr wydania: 17020, data dodania: 24-02-2006 , mutacja: ABC , wyświetlenia: 34397

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"