Świętokrzyskie przedszkolaki w pilotażowym programie wychowawczym

Maluchy trenują emocje

Ponad trzy tysiące przedszkolaków ćwiczy nazywanie swoich uczuć i wyrażanie emocji. Na razie to eksperyment. Po co maluchom umiejętność mówienia o swoich odczuciach? - Dzięki temu za kilka lat nie będą wyładowywać skumulowanej w sobie agresji na młodszych kolegach czy na stadionach - mówią autorzy pilotażowego programu "Przyjaciele Zippiego".

Program "Przyjaciele Zippiego" powstał osiem lat temu w Anglii i od razu przenieśli go do swoich krajów pedagodzy i psycholodzy w Niemczech, Danii, Norwegii, na Litwie, w Indiach, a od kilku miesięcy jest realizowany również w Polsce, Kanadzie i Islandii.

Na razie, eksperymentalnie zajęcia z przedszkolakami według scenariuszów opracowanych przez autorów programu, prowadzą przedszkola w dziesięciu województwach. W świętokrzyskim nazywania emocji uczą się maluchy w Skarżysku, Kielcach, Stąporkowie i Połańcu. Zaangażowało się w ten projekt dziewięć przedszkoli i dwie szkoły podstawowe.

Wszyscy, którzy uczestniczyli chociaż w jednych zajęciach są pod ogromnym wrażeniem efektów, jakie przynoszą. Dorośli przecierają oczy ze zdumienia, gdy słyszą, jak sześciolatki - zamiast wyrywać sobie z rąk ulubioną zabawkę - przez kilka minut dyskutują o tym, kto, dlaczego i na jakich warunkach powinien nią się bawić...

Zaniedbane uczucia

Kim jest tytułowy Zippi? To postać (a konkretnie sympatyczny patyczak), wokół której zbudowane są wszystkie scenariusze kolejnych spotkań z przedszkolakami. Przeżywa ona sytuacje, z którymi każde dziecko prędzej czy później spotka się w swoim dziecięcym, a potem dorosłym życiu. Wspólnie z Zippim dzieci uczą się rozpoznawać, co człowiek czuje w konkretnej chwili, czym można go zranić i co zrobić, by tego uniknąć. Każda sytuacja problemowa pokazuje dzieciom, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a z każdej jest właściwie kilka wyjść. Szkopuł w tym, by wybrać najlepsze i swoim wyborem nie krzywdzić innych.

Nad scenariuszami zajęć pracował nie byle jaki, bo międzynarodowy zespół ekspertów z (psychologów i pedagogów) z pięciu uniwersytetów na świecie.

Dzięki programowi dzieci nabierają odwagi, by nie tylko okazywać swoje pozytywne uczucia, ale też bez agresji okazywać swoją dezaprobatę, niechęć, przygnębienie, a nawet złość. - To jest idealny sposób, by zapobiegać narastaniu agresji dzieci, która swoje apogeum osiąga pod koniec podstawówki. Wtedy o wiele trudniej z nią walczyć - mówią świętokrzyscy pedagodzy.

Dla części dzieci mówienie o uczuciach to nowość i... chłoną ją jak gąbka wodę! Największe wrażenie robi zwłaszcza spotkanie, w którym Zippi umiera. - Bardzo bałam się, jak dzieci zareagują. Obawiałam się, czy nie będzie to dla nich zbyt mocne, ale okazało się, że dzieci wspaniale reagowały, bez żadnych zahamowań mówiły o tym, co wtedy czuły. Potem jeszcze bardziej czekały na następne zajęcia - opowiada wzruszona Ewa Martyka, dyrektor Przedszkola Samorządowego nr 22 w Kielcach.

Bez cudów, ale z efektem

W świętokrzyskiem nad programem "Przyjaciele Zippiego" czuwają dwie trenerki: Anna Głowacka ze Świętokrzyskiego Kuratorium Oświaty i Marzanna Kostecka z Świętokrzyskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli. W czerwcu po ostatnim spotkaniu z Zippim ponad dwieście przedszkolaków objętych programem odbierze specjalne dyplomy, ale świętokrzyskim pedagogom marzy się, żeby od przyszłego roku szkolnego program ruszył w każdym mieście w regionie.

- Ten program rzeczywiście daje efekty, chociaż oczywiście cudotwórczy nie jest. Największą jego wartością jest to, że nawet wstydliwe dzieci zaczynają mówić o swoich emocjach - cieszy się Marzanna Kostecka i zapewnia, że przeszkoli ze scenariuszy programu każdego nauczyciela, który się do niej zgłosi. Jak zwykle przeszkodą mogą być pieniądze, bo materiały potrzebne do zrealizowania programu w jednej dwudziestoosobowej grupie kosztują 500 zł.

Ewa Martyka ma nadzieję, że od września w jej przedszkolu kolejne grupy dzieci spotkają się z Zippim i nauczą od niego przeżywać swoje emocje, ale... - Jest jeden warunek. Te zajęcia może prowadzić tylko doświadczony nauczyciel, który dobrze zna emocje dzieci, potrafi je szybko wychwycić. Początkujący pedagog raczej nie powinien się za to brać - uważa Martyka.

Zippi dla rodziców?

Kielecki pedagog i socjolog Izabela Złonkiewicz gorąco popiera wszystkie tego typu nowinki jak program "Przyjaciele Zippiego", promujące odpowiedzialne wychowywanie bez porażek. Podkreśla ona, że często rodzice skupiają się przede wszystkim na rozwoju intelektualnym i fizycznym dziecka, kompletnie zapominając o tym, że ono też "coś" czuje i nie zawsze samo umie sobie ze swoimi emocjami poradzić.

- Byłoby bardzo dobrze, gdyby w tym programie brało udział nie tylko przedszkole, ale również rodzice. Bo przecież nawet jeśli dziecko nauczy się mówić o swoich emocjach to też nie każdy rodzic umie i chce o nich słuchać - mówi Izabela Złonkiewicz, która od kilku lat jest trenerką programu "Jak mówić do dzieci, żeby nas słuchały, jak słuchać dzieci, żeby do nas mówiły".

Jak powstał Zippi?

Inicjatorami i pomysłodawcami programu "Przyjaciele Zippiego" byli terapeuci z międzynarodowej organizacji Befrieders International (Międzynarodowe Pomaganie), która zajmuje się przeciwdziałaniem samobójstwom. "Gorący telefon" uruchomiony przez BI jest dostępny na całym świecie - czekają pod nim psycholodzy, którzy specjalizują się w pomaganiu potencjalnym samobójcom. Terapeuci byli przerażeni tym, że dla tak wielu zdesperowanych osób jedynym rozwiązaniem ich problemów jest samobójstwo.

Dlatego Befrieders International postanowiło opracować program uczący już pięcioletnie dzieci, jak rozwiązywać konflikty i radzić sobie z kryzysami. Program "Przyjaciele Zippiego" wdraża na całym świecie powołana przez BI instytucja Partnership for Children (Partnerstwo na rzecz Dzieci). Mieści się ona w Londynie, w Kingston (więcej informacji na stronie www.partnershipforchildren.org.uk).

Magdalena Brzezińska

Nr wydania: 17088, data dodania: 19-05-2006 , mutacja: AC , dodatek: Magazyn "Słowa"


Artykuł wydrukowany ze strony www.slowo.com.pl - portalu gazety codziennej "Słowo"