26 lipca 2017 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Anna, Grażyna, Mirosława   Startuj z nami 
 
Słowo - region radomski
Szukaj:   +zaawansowane  
 
|   Wiadomości   |   Sport   |   Forum   |   Archiwum   |
 
 
 Słowo > Radom > Telesłowo

Gawlikowie jak Karwowscy

Fot. Andrzej Wyderski

Fot. Andrzej Wyderski

Ostatnio możemy podziwiać Magdę Wójcik w nowym serialu komediowym „Codzienna 2 m 3”, który opowiada o perypetiach rodziny Gawlików. Aktorka cieszy się, że może grać w komediach, bo lubi śmiać się w pracy. Ma nadzieję, że widzowie też się będą dobrze bawili.

Ciężko grać komediowe role?

- Nie, choć to oczywiście trudne zadanie. Ale dla aktora praca w serialu komediowym zawsze jest szalenie miłym zajęciem, bo wprawia w dobry nastrój. Nie tylko zresztą aktorów, ale całą ekipę. Dobrze się pośmiać w pracy. Zawsze cieszymy się, kiedy ekipa na planie śmieje się z tego co robimy, bo to daje nadzieję, że widzowie też będą się dobrze bawili przed telewizorami.

Sądzi pani, że serial o perypetiach rodziny Gawlików spodoba się widzom?

- Mam nadzieję, bo scenariusz bardzo mi się spodobał. A po obejrzeniu na ekranie pierwszych efektów naszej pracy muszę stwierdzić, że uzyskaliśmy to, o co nam chodziło. Chcieliśmy pokazać typową polską rodzinę z teściową, dziećmi, sąsiadami, przyjaciółmi i zwykłymi codziennymi problemami, które muszą rozwiązywać. Miała być miła i ciepła.

Autorzy scenariusza mówili, że wzorem była dla nich rodzina Karwowskich z „Czterdziestolatka”?

- Bardzo możliwe i chyba coś w tym jest. Karwowscy też byli taką rodziną, do której miło się wpadało z wizytą. A u nas na planie panowała bardzo sympatyczna atmosfera. Spędziliśmy z sobą cały miesiąc i w tym czasie nakręciliśmy aż trzynaście odcinków. Pracowaliśmy bardzo intensywnie od piątej trzydzieści rano do ósmej, dziewiątej wieczorem. To było szalone tempo i bardzo ciężka praca.

To już kolejny serial z pani udziałem. Wcześniej oglądaliśmy panią w „Złotopolskich”, a ostatnio w „M jak miłość”...

- W „Złotopolskich” już, niestety, mnie nie ma, ale rzeczywiście zaczęłam się pojawiać w „M jak miłość”. Nie wiem, czy moja rola zostanie rozbudowana, ale mam nadzieję, że zagoszczę tam na dłużej. Bardzo bym też chciała, aby serial „Codzienna 2 m 3” był kontynuowany, bo uwielbiam grać w komediach. Bardzo lubię ten repertuar, a na planie była szalenie miła atmosfera i chętnie powtórzyłabym to jeszcze raz. To moje marzenie.

Ma pani czas na odpoczynek przy tak licznych zajęciach? Była już pani gdzieś na nartach?

- Jeszcze nie, ale się wybieram, bo rzeczywiście cały czas byłam bardzo zajęta. Kiedy tylko mam wolną chwilę, staram się wyjeżdżać za miasto, żeby odpocząć, bo inaczej można zwariować. Nie jestem może bardzo wytrawnym narciarzem, ale lubię ten sport i jeżdżę już od kilku lat. Nie ścigam się z nikim na stoku, ale jeżdżę tak, aby sprawiało mi to przyjemność. Lubię się relaksować na nartach.

Odejdźmy już od tematu pracy. Przez pewien czas była pani bohaterką wielu artykułów prasowych. Ostatnio podczas jednej z premier filmowych pojawiła się pani w kinie razem z synem. Dlaczego zasłaniała mu pani twarz przez fotoreporterami?

- Dlatego, że ostatnio doświadczyłam wiele złego ze strony prasy brukowej. To mnie nauczyło, aby chronić swoją prywatność. Wiem, że jestem osoba znaną i popularną, bo często pojawiam się w telewizji. Już się z tym pogodziłam, że muszę pozować do zdjęć, ale moją rodzinę i najbliższych chcę przed tym uchronić. Dlatego nie będę pozowała z nimi do zdjęć.

Mirosław Mikulski



[wersja do druku]

Nr wydania: 17020, data dodania: 24-02-2006 , mutacja: ABC , wyświetlenia: 10331

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"