03 wrzesnia 2010 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Izabela, Szymon, Joachim   Startuj z nami 
 
Słowo - region radomski
Szukaj:   +zaawansowane  
 
|   Wiadomości   |   Sport   |   Imprezy   |   Forum   |   Archiwum   |
 
 
 Słowo > Radom

Trwa ogólnopolska akcja „Adoptując mnie – Ratujesz mi życie”

Przyjacielu, zaopiekuj się mną...

Rozrabiaka? Trudno uwierzyć...

Rozrabiaka? Trudno uwierzyć...

Fot. M. Skorupa

Panna wyżlica też by chciała mieć lepszy dom

Panna wyżlica też by chciała mieć lepszy dom

Fot. M. Skorupa

Wystarczy jedno spojrzenie w smutne oczy półrocznej suczki

Wystarczy jedno spojrzenie w smutne oczy półrocznej suczki

Fot. M. Skorupa

Kocica niczym dama. Szkoda, że nie na własnej kanapie

Kocica niczym dama. Szkoda, że nie na własnej kanapie

Fot. M. Skorupa

RADOM. Patrzą na nas smutnymi oczami, żyją za kratami. Codziennie nerwowe wyczekują – a może tym razem to ja znajdę nowego pana? Pana przyjaciela?

Psy i koty ze schroniska czekają na nowych właścicieli. Tegoroczna, druga edycja akcji „Adoptując mnie – Ratujesz mi życie” ma nam uświadomić, że kot to miłe, ale i niekłopotliwe zwierzę domowe. – Odkąd pojawiły się preparaty do kocich kuwet, które pochłaniają zapachy, to przyjęcie kota w domu, przestało być uciążliwe – uważa Ewa Gebert z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt „Animals” w Bydgoszczy. – Możemy odkryć zalety, jakie daje towarzystwo Mruczków i Filemonów.

Według statystyk, tylko co drugi pies i co czwarty kot, trafiający do schroniska, ma szansę znaleźć rodzinę. - Dzięki zeszłorocznej kampanii czterdzieści procent więcej zwierząt w 30 miastach zostało adoptowanych – wylicza Gebert.

W Radomiu akcja się dopiero rozkręca. – Rozwieszamy plakaty, informujemy wiele instytucji, w tym radomskie gazety – mówi Zygmunt Kolos, dyrektor Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt na Wincentowie.

Placówka ma 300 miejsc dla zwierząt. Obecnie przebywa w niej ponad 420 psów i 40 kotów. Bywa, że osiem psów żyje w jednym boksie. Niestety, na rozbudowę schroniska brakuje pieniędzy. Nie wystarcza ich na zatrudnienie dodatkowych pracowników. – Dlatego tak liczy się pomoc ludzi dobrej woli – dodaje Kolos.

Karolina Loba jest wolontariuszką od dwóch lat. Prawie codziennie przychodzi do zwierząt – zmienia im wodę w miskach, sprząta boksy, czasem po prostu pogłaszcze. – To nie jest męczące, a zwierzęta tak się cieszą – mówi. Także 13 letnia Monika Wiatrak pomaga pracownikom. – Lubię psy, lubię koty, zajmuję się szczeniakami – opowiada.

Na pana czeka siedmioletni Iwan – bernardyn oraz biały mieszaniec nazywany przez pracowników Rozrabiaką. Także czteroletni czarny sznaucer liczy na adopcję. - Większość zwierząt jest w dobrym stanie, ale zdarzają się psy wymagające leczenia – mówi Andrzej Fajdek. - Pięcioletnia wyżlica gdy ją znaleziono, na prawie jednej trzeciej ciała, nie miała sierści.

MAGDALENA CICHY

[wersja do druku]

Nr wydania: 16826, data dodania: 06-07-2005 , mutacja: B , wyświetlenia: 3131

< wróć do wyników wyszukiwania

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"