07 wrzesnia 2010 r., wydanie nr: 17098. Imieniny: Regina, Marek, Ryszard   Startuj z nami 
 
Słowo - region radomski
Szukaj:   +zaawansowane  
 
|   Wiadomości   |   Sport   |   Forum   |   Archiwum   |
 
 
 Słowo > Radom

Piłkarze „zielonych” zremisowali w Gliwicach

Radomiak wciąż walczy

Maxwell Kalu i jego koledzy z Radomiaka wierzą w utrzymanie w II lidze.

Maxwell Kalu i jego koledzy z Radomiaka wierzą w utrzymanie w II lidze.

Fot. M. Sołśnia

Szczęście było tak blisko... Radomiak prowadził, ale w końcówce dał sobie wbić wyrównującego gola.

PIAST Gliwice – RADOMIAK Radom 2:2 (1:0)

Bramki: Wróbel 4, Zadylak 85 – Kalu 60, Brzyski 65

Piast: Kozik - Michniewicz, Budka, Zadylak, Kaszowski, Gamla, Kompała, Widuch, Kukulski (31 Kupis, 76 Kędziora), Wróbel, Solnica,

Radomiak: Borkowski - Nykiel, Duda (46 Piętka), Michalski, Wachowicz,

Błażejewski (85 Rysiewski), Brzyski, Kacprzak, Uss, Barzyński (46 Kalu)

Sędziował: Jacek Walczyński (Lublin)

Żółte kartki: Widuch, Kompała, Budka (Piast) oraz Wachowicz, Brzyski (Radomiak).

Piłkarze „zielonych” walczyli, jak równy z równym, z wyżej notowanym rywalem. Wczoraj nie było mowy o „obronie Częstochowy”, takiej z meczu z Ruchem Chorzów.

Miejscowi mieli apetyt na wysokie zwycięstwo, ale to radomianie po pierwszym gwizdku próbowali atakować. Dwukrotnie pod pole karne rywali przedarł się Piotr Uss. Skończyło się jednak na strachu.

Pierwszego gola zdobyli gospodarze. I to już w 4 minucie. Jarosław Kaszowski dośrodkował z prawej strony boiska. Stanisław Wróbel strzelił, obrońcy zablokowali uderzenia, ale przy dobitce tego samego zawodnika Tomasz Borkowski skapitulował.

Stracony gol nie załamał radomian, którzy ruszyli do przodu. Miejscowi też nie zamierzali bronić wyniku, stąd mecz był ciekawy, akcja goniła akcję. To była taka wymiana ciosów. Obie ekipy miały po kilka dogodnych sytuacji strzeleckich. W 44 minucie po strzale Ussa piłka trafiła w słupek.

Na przerwę jednak to piłkarze Piasta schodzili z przewagą. Taki wynik był fatalny dla Radomiaka i nic dziwnego, że trener Witold Mroziewski dokonał zmian w składzie i ustawieniu.

Powolnego Piotra Dudę zastąpił Rafał Piętka. Znalazł się on w pomocy, a Mikołaj Skórnicki przeszedł do obrony.

Radomianie zaatakowali z animuszem, bez respektu dla wyżej notowanego rywala.

Na efektu trzeba było poczekać do 60 minuty. Wtedy to w zamieszaniu podbramkowym najwięcej sprytu wykazał Maxwell Kalu i z bliska wbił piłkę do siatki. Goście poszli za ciosem. Dalej atakowali, aż w 65 minucie Tomasz Brzyski posłał futbolówkę do bramki Piasta.

Zapachniało sensacją, bo Radomiak ani myślał spasować. Miał inicjatywę, łatwo rozbijał akcje miejscowych. Dzielnie spisywali się defensorzy „zielonych”, którzy chętnie włączali się też do akcji ofensywnych.

Jednak na pięć minut przed końcowym gwizdkiem błąd przydarzył się Borkowskiemu. Po rzucie rożnym nie zdołał opanować piłki, do której dopadł Jarosław Zadylak i z kilku metrów uzyskał wyrównanie.

Potem emocji już nie było. Radomianie pilnowali remisu, a miejscowi też nie kwapili się do szaleńczych ataków.

Cztery pory roku

Po meczu Radomiaka z Piastem Gliwice rozmawialiśmy z trenerem „zielonych” Witoldem Mroziewskim.

- Jak pan ocenia to spotkanie?

To był mecz pełen dramaturgii. Mogę powiedzieć, że w jego trakcie mieliśmy cztery pory roku: zimę, wiosnę, lato i jesień. Sytuacja zmieniała się z minuty na minutę, od zwątpienia przechodziliśmy do nadziei. Po przerwie musieliśmy ruszyć do przodu, bo nie mieliśmy nic do stracenia. Dwie zmiany, których dokonałem okazały się bardzo trafione, bo nasza gra stała się dużo lepsza, ruszyliśmy do przodu. Trzeba przyznać, że wyrównująca bramka padła dla nas trochę przypadkowo, ale wykorzystaliśmy potem okazję do zdobycia prowadzenia. Szkoda natomiast, że pod koniec meczu błąd popełnił Tomasz Borkowski. Przy dośrodkowaniu źle obliczył lot piłki, rozminął się z nią i zawodnik Piasta głową wyrównał. Potem zresztą i my, i oni mieliśmy szansę na trzeciego gola. Piotr Uss był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale „się zakiwał”. Gdyby strzelał od razu, być może padłby gol.

- Do zwycięstwa brakowało niewiele...

Zespół podjął walkę, wszystko położyliśmy na jedną szalę, chcieliśmy wygrać, szkoda, że to się nie udało. Ale remis powoduje, że jeszcze pozostajemy w grze, jeszcze zachowujemy szansę na grę w barażach. Ale czy to się uda osiągnąć będzie zależało nie tylko od naszej postawy, ale i od wyników osiąganych przez inne zespoły.

KRZYSZTOF LOSZ, PAWEŁ SOCHALSKI

[wersja do druku]

Nr wydania: 17093, data dodania: 25-05-2006 , mutacja: B , wyświetlenia: 4737

< wróć

linia

Komentarze:

na razie brak, twój może być pierwszy.

więcej komentarzy >


Copyright "Słowo"