- Nie chcemy być oszukani po raz kolejny - mówią strajkującyLekarze zostali w domachŚWIĘTOKRZYSKIE. Większość lekarzy zamiast iść do pracy, pozostała wczoraj w domach. - Dość - mówią lekarze. Ale coraz częściej "dość" mówią także pacjenci. Do strajku przystąpiło 16 szpitali i kilka przychodni specjalistycznych. Na oddziałach zaprzestano wykonywania operacji planowych. Przygotowano pierwszą pomoc - w nagłych przypadkach pacjenci trafiali do szpitali, gdzie oprócz lekarza dyżurnego pracowali także ordynator i jego zastępca. Normalnie pracowały też przychodnie rejonowe, ośrodki zdrowia, Centrum Onkologii, poradnie dziecięce i wszystkie NZOZ. Jednak to, że zorganizowano pomoc w przypadkach zagrożenia życia nie przekonało wszystkich pacjentów. - Choruję na cukrzycę, od pewnego czasu pod kontrolą mojego diabetologa biorę nowy typ insuliny - mówi pacjentka ze Szpitala Wojewódzkiego w Kielcach. - Co z tego, że w Funduszu Zdrowia zaproponowano mi inną poradnię. Ja muszę być przyjęta przez konkretnego lekarza i nie mogę czekać. Dla mnie to jest kwestia życia lub śmierci. Nie ukrywała niezadowolenia mama 6-letniego Kuby, która do Szpitala Dziecięcego przyjechała z małej miejscowości oddalonej o 30 kilometrów od Kielc. - Cóż z tego, że poradnie były czynne, skoro Kuba miał być położony na oddział, a tam odwołano wszelkie zabiegi planowe - żali się kobieta. - W dodatku nawet mi nie podano nowego terminu. Jak w takiej sytuacji mogę się solidaryzować z lekarzami? Gdzie ich przysięga Hipokratesa? Jestem po prostu na nich wściekła. Takich głosów było więcej, co osobiście odczuł rzecznik praw pacjenta Ireneusz Kędzierski. - Telefon dzwoni non stop, podajemy chorym adresy placówek, które nie strajkują - opowiada rzecznik Kędzierski. - Ale nie wszystkich to satysfakcjonuje. Chcieliby iść do konkretnej poradni, a my przecież nie możemy nikomu kazać pracować. Tymczasem lekarze się bronią. - My rozumiemy, że strajk jest pewnym utrudnieniem dla chorych, ale nie jest tak, że komuś się coś stanie, bo nikt mu nie udzieli pomocy - przekonuje J. Błasiak. - A strajkujemy nie tylko o swoje pieniądze, także o to, by było ich więcej na całą służbę zdrowia, by pacjenci nie musieli miesiącami czekać na wizytę u specjalisty czy diagnostykę medyczną. Dziś do strajku przyłączają się pielęgniarki - tak zadecydował zwołany w trybie nadzwyczajnym zarząd Regionu Świętokrzyskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Akcja rozpocznie się w czterech placówkach: tam, gdzie zostały zakończone spory zbiorowe i referenda - wyjaśnia Zofia Małas, szefowa zakładowych struktur OZZPiP w Szpitalu Miejskim w Kielcach. - Będą to szpitale w Skarżysku oraz szpitale miejski i dziecięcy w Kielcach. Nie odejdziemy całkowicie od łóżek, ale do minimum ograniczymy obsadę, tak jak na ostrym dyżurze. Ponadto będziemy chodzić w czarnych podkoszulkach i oflagujemy oddziały.
Beata Alukiewicz |