Teraz przesadzili
Położna Beata Miernik ze Szpitala Miejskiego w Kielcach - tak jak inne protestujące - włożyła wczoraj czarną bluzkę Fot. K. Krogulec |
KIELCE. Drugi dzień protestu lekarzy doprowadził pacjentów niemal do białej gorączki. Odnosili się dotąd do postulatów eskulapów ze zrozumieniem, wczoraj wyzywali ich od najgorszych. Wtorek nie był najlepszym dniem dla służby zdrowia. Do strajkujących lekarzy dołączyły bowiem pielęgniarki z trzech szpitali: dziecięcego i miejskiego w Kielcach oraz ze szpitala w Skarżysku. - Podobnie jak lekarze domagamy się podwyżki płac - powiedziała "Słowu" Dorota Szlufik, przewodnicząca Regionu Świętokrzyskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Jesteśmy w jeszcze gorszej sytuacji: pielęgniarka z 10-letnim stażem pracy wraz z dyżurami na rękę zarabia tysiąc złotych. Jak za to przeżyć? Strajk sióstr będzie się rozszerzał. Dziś dołączają do niego pielęgniarki z Morawicy, a w najbliższym czasie, kiedy tylko zostaną zakończone procedury, kolejne szpitale. Tymczasem w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od wzburzonych pacjentów. Pękało też w szwach redakcyjne forum. To przykre, ale otrzymaliśmy tylko jeden sygnał popierający strajk. Czytelnik napisał: popieram. Reszta telefonów i e-maili była skierowana przeciwko lekarzom. - To jest skandal, podają swoje podstawowe zarobki, bez dyżurów, bez gabinetów prywatnych - mówi mężczyzna z Końskich. - I ja mam uwierzyć, że za te 1200 czy 1500 złotych wybudowali sobie wille, na wczasy jeżdżą za granicę? Pacjentka z Kielc nie kryła oburzenia. - Tak się złożyło, że mam ojca w szpitalu - opowiada. - To, jak się zachowują lekarze, jacy są niemili, nieuprzejmi, to przechodzi wszelkie granice. Pacjent ich tak na prawdę nie obchodzi. A przynajmniej większość z nich. - Czekają tylko na koperty - krótko skwitował młody mężczyzna. Przekazaliśmy te sygnały prezesowi Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej Markowi Jodłowskiemu. - Jest mi bardzo przykro, że do redakcji dotarły takie właśnie telefony - powiedział prezes. - Ale jestem przekonany, że dzwonili ludzie sfrustrowani, chorzy. Bo my - jak na razie - spotykamy się z dowodami sympatii i zrozumienia. Pacjenci mówią nam, że nas popierają. Tak z resztą wynika z sondaży. Być może jednak pojawiła się szansa na zakończenie strajku. Wczoraj z inicjatywy marszałka województwa świętokrzyskiego Franciszka Wołodźki doszło do spotkania strajkujących z władzami regionu, przedstawicielami pracodawców. Nie zapadły wprawdzie żadne konkretne decyzje, ale kolejne spotkanie poszerzone o obecność dyrektor Oddziału Świętokrzyskiego NFZ Ewy Cybuli może mieć już bardziej konkretny wymiar. - Jest to krok w dobrym kierunku, a co z niego wyniknie okaże się w czwartek - skomentował Marek Jodłowski. - My cały czas chcieliśmy rozmawiać, a nie strajkować.
Beata Alukiewicz |